Dlaczego spodnie i drzwi występują tylko w liczbie mnogiej? I czym właściwie jest „plurale tantum”?

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego spodnie i drzwi występują tylko w liczbie mnogiej? To dlatego, że należą do specyficznej grupy rzeczowników określanych mianem „plurale tantum”. W tekście wyjaśniam, czym dokładnie się one charakteryzują.
Coraz popularniejsze zapożyczenia. Polski odpowiednik, wtręt obcojęzyczny czy wersja spolszczona – na co postawić?

Globalizacja to coś, co nie zostawi nas już w spokoju. I nie chodzi mi tylko o to, że wyjazd nad morze okaże się tańszy, jeśli jednak odpuścimy sobie Bałtyk. Ani o to, że coraz więcej osób pracuje w wielkich, międzynarodowych korporacjach. Jako polonistce w oczy rzuca mi się przede wszystkim jakże żarłoczny język angielski, który drzwiami i oknami pakuje się do naszych wypowiedzi i zawłaszcza coraz większe połacie naszej komunikacji. Spróbujmy zatem pokrótce opisać zapożyczenia XXI wieku…
Bluzgaj zdrowo! Część 2: kobieta, szympans i chory

Wróćmy do wielowymiarowości przekleństw – zarówno jeśli chodzi o ich zastosowanie, jak i mnogość sfer życia, których dotyczą. Doskonale pokazuje to Emma Byrne, która w książce „Bluzgaj zdrowo! O pożytkach z przeklinania” wulgaryzmy wykorzystuje nie tylko chętnie, ale i świadomie, a mimo to jest w stanie podejść do tematu obiektywnie. Publikacja jest pełna faktów, argumentów, a nie opinii, co jest olbrzymim plusem przy tak kontrowersyjnym temacie.
Bluzgaj zdrowo! Część 1: cel, ból i emocje

Przekleństwa były, są i pewnie jeszcze przez jakiś czas będą tabu. Jeśli już w ogóle rozmawia się o wulgaryzmach, bluzganiu, przeklinaniu, niestosownym słownictwie, to tylko z wyraźnym podkreśleniem, że zdajemy sobie sprawę, że wchodzimy na teren, po którym nie powinniśmy stąpać, a jeśli już przekroczyliśmy granicę, to musimy ostrożnie stawiać kroki. Niestety im dłużej myślę o wulgaryzmach, tym bardziej mnie intrygują, a im mocniej się na nich skupiam i wchodzę w tę materię głębiej, tym bardziej jestem przekonana, że gdybym została na uczelni, to właśnie ich tyczyłby się mój doktorat.
Do czego służy kursywa?

Pismo pochyłe, potocznie określane jako „kursywa”, ma bardzo dużo zastosowań. W poradnikach dla redaktorów można naliczyć ich ponad 20, aczkolwiek „przeciętny użytkownik języka” wymieniłby ich zaledwie kilka. O ile w ogóle zaprzątałby sobie tym głowę… Gdyby jednak spróbować połączyć oznaczenia kursywą w większe całostki, udałoby nam się stworzyć parę grup. Jakich?
Wszystko idzie jak po gruzie… Czyli czemu przeinaczamy związki frazeologiczne?

Ponoć jeśli nie jesteśmy w stanie czegoś zrozumieć, nie będziemy potrafili tego zapamiętać. A jeśli nie zapamiętamy, to przeinaczymy, próbując odkopać w zakamarkach pamięci informację, którą nie do końca przyswoiliśmy. Czym może się to skończyć, jeśli zaczniemy stosować związki frazeologiczne, których nie rozumiemy? Zobaczcie sami!
Nie daj się zwieźć na manowce… Ortografia ma znaczenie!

Niektórzy uważają, że nie ma różnicy, czy napiszemy „ogórek”, czy „ogurek”. Niezależnie bowiem od tego, jakie Ó/U wybierzemy, będzie wiadomo, że chodzi nam o podłużne zielone warzywo. Osoby uznające, że ortografia jest zbędna, odrzucają argument o przedstawieniu etymologii słowa w jego zapisie, pokazaniu jego powiązań z innymi czy pisowni zgodnej z rozwojem języka. Najważniejsze jest przekazanie sensu. Czy takie osoby mają rację?
#Prawomniekiedyśzabije, czyli słownictwo prawnicze dla opornych

Jeśli mnie choć trochę znacie, już pewnie zauważyliście, że często narzekam na słownictwo prawnicze (prawne). Wszystko dlatego, że mimo iż coraz częściej mam z nim styczność, wcale nie przestaje ono brzmieć dla mnie obco i nienaturalnie. Aby jednak w jakiś sposób oswoić te ze słów, które wydają mi się najdziwniejsze, zbieram je w tym wpisie i poddaję delikatnej analizie.
Zakazane i dozwolone rusycyzmy

O poprawność językową walczą nie tylko „poloniści z zawodu”, lecz także zwykli, aczkolwiek zazwyczaj „niestatystyczni” użytkownicy polszczyzny. Jedną z kwestii, która często spędza im sen z powiek, są zapożyczenia. Dłuższy czas w naszych słownikach spędziły już konstrukcje językowe wywiedzione z języka rosyjskiego. Co ciekawe, część z nich zadomowiła się w polszczyźnie i jest uznawana za dopuszczalną, podczas gdy inne wciąż postrzegamy jako błędy. Które rusycyzmy są zatem zakazane, a którymi możemy się swobodnie posługiwać?
Skąd się wzięły naleśniki? Etymologia od kuchni

Znów poświęcam trochę uwagi etymologii słów. Tym razem pochylam się nad uciechami codziennymi – jedzeniem. Nie wszyscy jednak lubią to samo, a rodzajów kuchni jest tyle, że momentami trudno zdecydować, po co sięgnąć. Dobrym rozwiązaniem wydają się naleśniki! Skąd jednak wzięło się słowo „naleśnik”?