red-kor

Znaki interpunkcyjne. Czym jest interpunkcja i skąd się wzięła?

Mimo że będziemy mówić o konkretnych symbolach, którym bliżej do literowych, zacznijmy od symboli liczbowych. Współczesna polska interpunkcja wykorzystuje 10 znaków. Są to: kropka, średnik, przecinek, dwukropek, myślnik, wielokropek, znak zapytania (pytajnik), znak wykrzyknienia (wykrzyknik), nawias i cudzysłów. Znaki te w zapisanych wypowiedziach pełnią kilka różnych funkcji:

  • oddzielającą (przecinek, średnik, kropka);
  • wyodrębniającą (dwukropek, cudzysłowy, nawiasy, para myślników lub para przecinków);
  • opisową – mogą opisywać cechy prozodyczne (brzmieniowe) i służyć zaznaczeniu emocji bądź funkcjonować jako znaki opuszczenia fragmentu tekstu (myślnik i wielokropek).

 

Mówiąc ogólniej, można uznać, że znaki interpunkcyjne każdorazowo modyfikują znaczenie wypowiedzi w zakresie, którego nie da się wyrazić za pomocą oddania samych głosek. W zależności od obecności i położenia znaków ostateczne znaczenie „identycznych” zdań może się więc diametralnie różnić, a neutralne stwierdzenie – zamienić w polecenie bądź pytanie.

Oprócz wymienionych na początku artykułu istnieje jednak jeszcze jeden znak. Tak wielki – choć nieobecny lub raczej wręcz wszechobecny – że niezauważalny i niewymieniany współcześnie w podręcznikach jako znak interpunkcyjny sensu stricto. Mianowicie odstęp międzywyrazowy, który zwykliśmy dzisiaj postrzegać jedynie jako pustkę między kolejnymi zapisanymi słowami. W praktyce odgrywa on natomiast funkcję znaku interpunkcyjnego najniższego rzędu. Wyznacza bowiem granice używanych przez nas jednostek znaczeniowych poprzez oddzielanie kolejnych leksemów.

Odstęp międzywyrazowy (czy też potocznie spacja) historycznie był zaś pierwszym stosowanym w alfabecie łacińskim znakiem interpunkcyjnym. Pierwotnie miał jednak inną niż współcześnie formę graficzną i zwykle przybierał postać „punktu”. Stąd też początek bierze sama nazwa interpunkcji, pochodząca od łacińskiego słowa interpunctio, dosłownie oznaczającego ‘umieszczanie punktów wewnątrz tekstu’. Od niego zatem wypada zacząć tę opowieść.

Wykształcenie znaków interpunkcyjnych w epoce starożytnej

Pismo łacińskie ma długą historię, sięgającą – co zaskakujące – aż hieroglifów. Mieszkające na Półwyspie Synaj ludy semickie spośród tysięcy używanych przez Egipcjan ideogramów wybrały około 25–30 znaków przedstawiających rozpoznawalne obiekty. Następnie nadały im własną wartość fonetyczną (zgodnie z zasadą akrofonii odpowiadającą pierwszej głosce nazwy danego obiektu w ich własnym języku), tworząc w ten sposób pismo protosyjajskie będące abdżadem, czyli pismem zawierającym jedynie spółgłoski. System ten później przejęli i zmodyfikowali Fenicjanie, na jego zaś podstawie Grecy stworzyli pierwszy pełnoprawny alfabet. Od Greków zaczerpnęli go Etruskowie, a od nich Rzymianie.

Pierwsze znaki interpunkcyjne (a właściwie odstępy międzywyrazowe) pojawiły się dopiero w piśmie fenickim w postaci kropek lub pionowych kresek. Zestaw kropek został przejęty przez Greków. W III wieku p.n.e. pracujący w Bibliotece Aleksandryjskiej Arystofanes z Bizancjum uporządkował tę interpunkcję. Stworzył w ten sposób system trzech rodzajów kropek: dolnej (odpowiednik przecinka), środkowej (średnik) oraz górnej (pełniącej funkcję naszej kropki). Grecy stosowali ponadto takie symbole jak:

  • paragrafos do oznaczania początku zdania,
  • marginalia do wydzielania cytatów, a także
  • koronis do wyróżniania końca głównych fragmentów tekstu lub zakończenia całego dzieła.

 

Ciekawym rozwiązaniem była również technika pisarska per capitula. Zgodnie z jej zasadami każde kolejne zdanie umieszczano w osobnym wierszu, co pozwalało na ich fizyczne oddzielenie bez potrzeby wprowadzania stworzonego w tym celu graficznego separatora.

Należy jednak zaznaczyć, że w antyku stosowanie znaków interpunkcyjnych było czysto fakultatywne i zależało od lokalnych tradycji czy upodobań poszczególnych skrybów. Przy czym najczęstszym wyborem pozostawało scriptio continua – zapisywanie słów bez żadnych odstępów między nimi ani też znaków przestankowych. Co istotne, ujednolicenie zasad w tym zakresie nastąpiło dopiero w średniowieczu.

Kodyfikacja zasad od średniowiecza do współczesności

Wpływ chrześcijaństwa i upowszechnienia cichego czytania

O ile w starożytności obecność znaków interpunkcyjnych nie była formalnym wymogiem, czytanie zaś było wykonywane głównie na głos – co przenosiło na profesjonalnie przygotowanego lektora obowiązek odpowiedniego zinterpretowania tekstu, rozplanowania akcentów, przerw oraz intonacji – o tyle w średniowieczu interpunkcja stała się po prostu niezbędna. Wynikało to z jednej strony z upowszechnienia się cichego czytania. To dzięki niemu surowy tekst stawał się właściwym przekazem, a nie jedynie rodzajem „partytury” dla jego ostatecznego wykonawcy. Z drugiej zaś strony przyłożyło się do tego rozszerzenie wpływów chrześcijaństwa, na łonie którego precyzyjna interpretacja świętych tekstów była sprawą zasadniczą dla zachowania spójności doktryny. Wszak opuszczenie jednego przecinka mogło nie tylko skutkować odmiennym odczytaniem wypowiedzi, lecz prowadzić do głoszenia herezji. Za nią zaś zrodziłyby się poważne konflikty religijne.

Wprowadzenie minuskuły i zmiana wyglądu znaków

Popularyzacja minuskuły, czyli małej litery, na przełomie VII i VIII wieku na dworze i w aparacie administracyjnym imperium Karola Wielkiego wymusiła modyfikację stosowanego systemu. Małe litery utrudniały bowiem rozpoznawanie znaczenia kropek jedynie na podstawie wysokości ich położenia. W miejsce dotychczasowych pojawiły się zatem nowe znaki:

  • punctus elevatus – pauza, po której głos powinien się wznosić (daleki przodek wykrzyknika);
  • punctus versus, stawiany na końcu zdania, oznaczający spadek tonu i zamknięcie myśli;
  • punctus interrogativus, pełniący funkcję dzisiejszego znaku zapytania oraz
  • punctus flexus, używany w celu zaznaczenia pomniejszej pauzy.

 

Co ciekawe, symbole te wywodziły się pierwotnie z notacji muzycznej. Służyły więc nie tyle do opisania logicznej struktury zdania, ile wyrażenia jego „linii melodycznej”. Dopiero w X wieku skrybowie irlandzcy, anglosascy i niemieccy zdecydowali się porzucić dotychczasowe zasady elokucyjnej interpunkcji na rzecz systemu służącego oddaniu gramatyki i syntaktyki zdania. Powstały wtedy:

  • virgula – przecinek zapisywany w postaci ukośnej kreski;
  • punctus – zasadniczo współcześnie rozumiana kropka;
  • trójkropek, służący do zaznaczania końca akapitu bądź rozdziału.

 

Kontynuowano jednak stosowanie karolińskiego punctus interrogativus (który zaczął na tym etapie przypominać współczesny pytajnik) oraz punctus interrogativus (nieodgrywający wówczas jeszcze roli dzisiejszego wykrzyknika, lecz dwukropka lub średnika).

Pod koniec średniowiecza pojawiły się nawiasy okrągłe, natomiast w renesansie virgula przybrała formę graficzną dzisiejszego przecinka. Doszło też do ujednolicenia znaczenia kropki jako znaku umieszczanego tylko na końcu zdania, nie zaś rozdzielającego jego pomniejsze elementy. Jednocześnie stałe upowszechnianie się pisma tworzyło rozłamy w jednolitym systemie, co owocowało odmiennymi szkołami rozwijanymi przez różne klasztory i ośrodki kultury.

Warto w tym miejscu wspomnieć, że cudzysłów i wielokropek pojawiły się w XVI wieku, myślnik natomiast dopiero w XVIII stuleciu.

Druk wymusza standaryzację interpunkcji

Wynalezienie ruchomej czcionki gruntownie zmieniło zasady gry, stwarzając potrzebę ujednolicenia kształtów liter, ortografii, a także interpunkcji. Zastosowania tekstu pisanego przesuwały się w dodatku z obszaru liturgii i sztuki w kierunku czysto użytkowym. Nieodzowna stawała się zatem czytelność i jednoznaczność tekstu oraz możliwość szybkiego czytania. Zadania osiągnięcia takiego stanu podjął się w 1500 roku wenecki drukarz Aldo Manuzio, w 1566 zaś jego wnuk spisał opracowane przez Aldo zasady w dziele Ortographiae ratio. Odnajdziemy w nim już współczesny przecinek, średnik, dwukropek oraz kropkę.

Nie oznaczało to naturalnie, że dalszy rozwój systemu zmierzał jedynie w stronę globalnej standaryzacji. Władzę w kwestii wyznaczania trendów przestały co prawda dzierżyć szkoły klasztorne, znaczenie zyskały jednak zwyczaje wypracowane w konkretnych drukarniach. Piętno na interpunkcji odciskał również duch nadchodzących kolejno epok literackich. Średnik okazał się ulubionym znakiem baroku, pozwalając na tworzenie rozbudowanych i nomen omen barokowych zdań. Oświecenie dążyło do tego, by interpunkcja opisywała gramatyczną strukturę wypowiedzi. Rozemocjonowany romantyzm przyniósł natomiast modę na wielokropki i wykrzykniki. Dopiero wraz z nadejściem XX wieku przyszło szerokie uporządkowanie i ujednolicenie systemu, w czym niebagatelną rolę odegrały też upowszechniające się technologie do przetwarzania tekstów.

Paradoksalny efekt powstania maszyny do pisania i telegrafu

Dalszy rozwój maszyn służących do wprowadzania, przesyłania i drukowania tekstów wywołał zaskakujący efekt w obszarze interpunkcji stosowanej. O ile odręczne pismo charakteryzuje się dużą elastycznością, a profesjonalni zecerzy byli przygotowani do posługiwania się rozbudowaną paletą zniuansowanych zestawów czcionek, o tyle maszyna do pisania oferowała jedynie ograniczoną liczbę symboli, jakie dało się umieścić na jej klawiaturze, podczas gdy telegraf redukował je jeszcze bardziej, jako że musiał operować w obrębie niewielkiej liczby możliwych kodów transmisyjnych. Technologiczne wąskie gardło występowało również w przypadku pierwszych komputerów oraz w przyjętych w nich systemach kodowania znaków. Efektem było uproszczenie stosowanej w praktyce interpunkcji, którego ofiarą padły przede wszystkim prawidłowe graficznie cudzysłowy oraz różne warianty poziomej kreski – pauza, półpauza oraz dywiz zostały zastąpione pojedynczym znakiem określanym jako „minus”.

Z czasem powstanie technologii DTP umożliwiło co prawda posługiwanie się na komputerach pełnym zakresem znaków typograficznych dzięki oferowaniu o wiele więcej możliwości niż mechaniczny skład. W praktyce jednak e-maile, SMS-y, a nawet nieprofesjonalne dokumenty wykazują tendencję do wykorzystywania uproszczonej interpunkcji lub wręcz zupełnego jej pomijania, zwłaszcza w wypadku krótkich wiadomości.

Równocześnie obserwujemy jednak rozbudowę środków służących wyrażaniu w tekstach emocji i zamieszczania komentarzy graficznych, przejmujących często rolę tradycyjnej interpunkcji. Tradycyjne znaki interpunkcyjne mogą także funkcjonować w nowych rolach, poprzez na przykład wchodzenie w skład symboli semigraficznych [;-)] czy nawet dzięki ich interpretowaniu w zupełnie nieortodoksyjny sposób, jak w przypadku tak zwanej kropki nienawiści. Umieszczenie tej ostatniej na końcu krótkiej wypowiedzi bywa bowiem przez młodych odbiorców odczytywane jako wyraz chłodu bądź wręcz agresji.

Na dziś KROPKA.

Dodaj komentarz