Od bardzo długiego czasu Internetem rządzą koty. Mamy gorszy dzień, patrzymy na zdjęcia słodkich kotków. Chcemy się pośmiać, szukamy zabawnych filmików z kotami w roli głównej. Jest ich pełno nie tylko na stronach o tematyce rozrywkowej, ale również na tych, które większość swojej uwagi poświęcają rzetelnym informacjom. Okazuje się jednak, że także słowniki języka polskiego zwariowały na punkcie tych futrzanych czworonogów.
Bardzo często jest tak, że kojarzymy pewne zjawiska, ale nie jesteśmy w stanie przyporządkować im konkretnej nazwy. W przypadku wielu osób jest tak właśnie z homonimami. Osobiście co rusz muszę sobie przypominać, że to, że zamek, zamek i zamek oznaczają odpowiednio: budowlę obronną, zabezpieczenie drzwi i suwak w spodniach, to właśnie zjawisko homonimii. Jak jednak powstają homonimy?
Istnieje kilka tysięcy języków. Nie wiadomo ile dokładnie, choć zakłada się, że z dekady na dekadę będzie ich coraz mniej. Część z nich jest stara, część młoda; jedne wyewoluowały z już istniejących, inne obmyślono od zera; niektóre uznajemy za względnie proste do opanowania, podczas gdy nauczenie się innych spędza nam sen z powiek. Gdzie na tej skali plasuje się język polski? Czy jest aż tak trudny, jak może nam się wydawać?