Palindromy, czyli tam i z powrotem…

Starając się napisać wpis na bloga po prawie czteromiesięcznej przerwie, dosłownie miotałam się tam i z powrotem, tam i z powrotem… W pustej głowie zaczęło odbijać się echo… Od echa przeszłam do echosłowa, czyli wyrazu, który czytany zarówno od lewej do prawej, jak i od prawej do lewej nie traci znaczenia. Tak oto zrodził się pomysł napisania o palindromach.

palindromy - słowa lustrzane - kajak

Palindromy: co to w ogóle jest?

Najbardziej popularnym określeniem na interesujące mnie tym razem zjawisko jest „palindrom”, pochodzący od greckiego wyrazu palindromeo, czyli ‘biec z powrotem’. Gdy jednak pogrzebiemy trochę głębiej, trafimy na dużo bardziej czytelne nazwy – „echosłowo” (ewentualnie „echozdanie”) lub „słowo/zdanie lustrzane”. Terminy te występują w dwóch formach, ponieważ „palindrom” zdecydowanie częściej niż do pojedynczych słów odnosi się do całych wyrażeń brzmiących identycznie przy czytaniu od lewej do prawej i od prawej do lewej. Najczęściej przytaczanym w tym kontekście przykładem jest zdanie „Kobyła ma mały bok”. Moim faworytem podobnej długości jest jednakże „Inni winni”. Drugie miejsce zajmuje „Ja tutaj”.

Podaje się, że korzenie palindromów sięgają starożytności, a najbardziej prawdopodobnym powodem ich tworzenia była zabawa słowna. Istnieją jednak również teorie, zgodnie z którymi miały one pełnić funkcję swego rodzaju szyfru, ewentualnie zaklęcia. Osobiście trzymam kciuki za znaczenie magiczne! Współcześnie zdania lustrzane odgrywają przede wszystkim rolę rozrywki umysłowej, mającej jednocześnie bawić kontrastem między idealną dokładnością w postaci symetrii a chaosem często bezsensownych zwrotów i zdań, które taki zbitek wyrazów w sobie zawiera. No musiała być w tym jakaś magia! Innej opcji nie widzę.

palindromy - oko - echosłowo

Echosłowa = palindromy jednowyrazowe

W przeciwieństwie do palindromów zdaniowych w wypadku tych słownych nie mamy do czynienia z intencjonalnym zestawieniem. Po prostu tak wyszło. W trakcie tworzenia czy też zapożyczania poszczególnych leksemów udało nam się ułożyć symetryczny wyraz, który da się przeczytać z obu stron. W niektórych przypadkach mamy taką sytuację w mianowniku, w innych natomiast dostajemy formę palindromową dopiero w odmianie. I nie ma tutaj też znaczenia, czy słowo jest rodzime czy ma obcą proweniencję. Przykładowo „kok” wprowadziliśmy do polszczyzny na wzór francuskiego słowa coq, podczas gdy „oko” to leksem jeszcze praindoeuropejski, a „bób” – prasłowiański.

Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by zabawić się również tymi wyrazami. Gdy zbierałam co ciekawsze przykłady, udało mi się zestawić je w interesujące kombinacje. Zobaczcie sami:

— Aga [i] jej oko,

— kajak łajał potop [z] nizin,

— zaraz zakaz [na] sos,

— pop łamał sedes,

— jadaj bób!

To ostatnie weźcie sobie do serca!