Do czego służy kursywa?

Pismo pochyłe, potocznie określane jako „kursywa”, ma bardzo dużo (przynajmniej jak na powszechnie stosowane wyróżnienie) zastosowań. W poradnikach dla redaktorów można naliczyć ich ponad 20, aczkolwiek „przeciętny użytkownik języka” wymieniłby ich zaledwie kilka. O ile w ogóle zaprzątałby sobie tym głowę… Gdyby jednak spróbować połączyć oznaczenia kursywą w większe całostki, udałoby nam się stworzyć parę grup.

Po pierwsze, kursywa równa się tytuł – książki, filmu, wiersza… Po drugie, kursywa oznacza nazwę naukową, zazwyczaj łacińską – i tu mamy: taksonomię biologiczną, symbole wielkości fizycznych, nazwy gwiazd i gwiazdozbiorów, symbole podstawników (czymkolwiek by one nie były) i oznaczenia izometrii przestrzennej w chemii… Można tu jeszcze dorzucić rodzaj naukowego wyróżnienia, na przykład jednostek leksykalnych omawianych w tekstach językoznawczych. Po trzecie, kursywa to element obcy – może tu chodzić zarówno o wtręty z innego języka, jak i części odrębne od tekstu głównego, jak motta, dedykacje, didaskalia czy opisy zachowań niewerbalnych (na przykład śmiech) w wywiadach. Wróćmy jednak na chwilę do początków zjawiska…

kursywa rzymska

Skąd wzięła się kursywa?

Korzeni współczesnej kursywy możemy szukać aż w starożytności, kiedy to wraz z wejściem do użytku bardziej poręcznych narzędzi i materiałów pisarskich, jak papirus, pergamin oraz trzcinki i ptasie pióra, zaczęły rodzić się tak zwane pisma łączone, czyli takie, w których litery łączono ze sobą. Coraz mniejsze i okrąglejsze znaki w związku z codziennym pisaniem zaczęto zatem stawiać coraz szybciej. Stąd również zrodziła się nazwa takiego pisma, pochodząca od łacińskiego currere, czyli ‘spieszyć się’.

Za bezpośredniego przodka dzisiejszej kursywy uznaje się natomiast średniowieczną karolinę – opracowaną na przełomie VIII i IX wieku na zlecenie Karola Wielkiego odmianę minuskuły, czyli kroju z małymi literami. To na niej bowiem wzorowali się twórcy wykorzystywanej już w druku XV-wiecznej antykwy humanistycznej, a następnie drukarze opracowujący jej pochyloną wersję. Obecnie jednak słowo „kursywa” odnosi się jedynie do rodzaju pisma, a dokładnie faktu jego pochylenia, niezależnie od tego, czy będzie to specjalnie opracowana odmiana danego fontu czy jedynie jego komputerowe pochylenie. Co ciekawe, wyliczono, że w obu przypadkach następuje pochylenie liter w prawo pod kątem od 2 do 20°.

kursywa komputerowa - pismo pochyłe

Wszystko, co obce, kursywą?

Przenieśmy się jednak z powrotem do czasów współczesnych i trudności, jakie potrafi sprawiać kursywa. Największy problem – przynajmniej w moim odczuciu – pojawia się przy pochylaniu fragmentów obcojęzycznych. Zasadniczo wyróżnia się w ten sposób wszystkie obce wtrącenia – mogą to być pojedyncze słowa, frazy, a nawet całe zdania – funkcjonują one bowiem na prawach cytatu z języka obcego. Tu jednak pojawia się „ale”… Co bowiem zrobić ze słowami, które już jakiś czas są stosowane przez użytkowników polszczyzny? Stanowią one tak kochany przez wszystkich wyjątek.

Za „nasze” możemy już raczej uznać „postscriptum” czy „jeans”, a nawet „jazz” i „credo”, w związku z czym przestają one być wyróżniane graficznie. Problem staje się jednak bardziej palący, gdy na tapet weźmiemy concensus czy nota bene, które w międzyczasie dorobiły się również spolszczonych zapisów: „konsensus” oraz „notabene”. Kwestia „położenia” wyrazu w ich przypadku będzie więc zależeć od stopnia asymilacji słowa – jeśli zastosujemy wersję mocniej wtopioną, będziemy mogli pominąć pochylenie, jeśli jednak postawimy na zapis „oryginalny”, trzeba będzie to zaznaczyć, wykorzystując kursywę.

Łatwo zapamiętać tę zależność dzięki wyrazom, które są na tyle ekspansywne, że zaczynamy traktować je jak swego rodzaju podstawę słowotwórczą i tworzyć od nich inne części mowy. Weźmy na przykład słowo lifestyle, mające swój polski odpowiednik w „stylu życia”, a przez to wciąż postrzegane jako wtręt z innego języka. Gdy jednak spojrzymy na utworzony od niego przymiotnik „lifestylowy”, zobaczymy w nim element polskości, z powodu którego powinniśmy je składać pismem prostym. Easy, right?

  • Andrea Marx

    Ten trick z ostatniego akapitu jest całkiem spoko!